Rodzice pytają o to ciszej niż o inne rzeczy, jakby chodziło o coś wstydliwego. A chodzi po prostu o to, żeby dziecko czuło się dobrze w dniu, który ma zapamiętać na całe życie.
Powiedzmy to więc otwarcie: mamy rozmiary plus i mamy fasony, które na pełniejszej sylwetce wyglądają dobrze. Nie maskują, nie wyszczuplają, nie udają niczego. Po prostu leżą i nie przeszkadzają dziecku żyć.
Zasada numer jeden: prostota
Im prostszy krój, tym lepiej. To działa w obie strony, i estetycznie, i praktycznie.
U dziewczynek sprawdzają się suknie klasyczne: bez zakładek, bez ciężkiej koronki, bez odcięcia pod biustem. Każdy z tych elementów przełamuje sylwetkę w poprzek i zwraca uwagę dokładnie tam, gdzie dziecko najmniej tego chce. Spokojna, ciągła linia od góry do dołu robi odwrotnie.
U chłopców to samo: klasyczny granat, bez kraty, bez błyszczących wykończeń. Garnitury mamy w tęgościach XL, XXL i XXXL, z lekko slimowaną nogawką. To drobiazg, który rozwiązuje najczęstszy problem większych rozmiarów kupowanych w sieciówkach: garnitur przestaje wyglądać workowato.
Gumka z guzikiem w pasie zmienia wszystko
To najbardziej niedoceniane rozwiązanie w całej garderobie komunijnej.
Spodnie z regulowanym pasem można kupić z zapasem i dopasować dosłownie w dniu uroczystości. Dla dziecka o pełniejszej sylwetce różnica jest odczuwalna od razu: nic się nie wpija, nic nie ściska brzucha, a po obiedzie u babci nadal da się oddychać.
Z naszego doświadczenia pulchniejsze dzieci czują się w tym rozwiązaniu najlepiej i to o nim rodzice wspominają później najczęściej, kiedy wracają po strój dla młodszego rodzeństwa.
Swoboda ruchu to nie luksus, to wymóg
Dziecko w czasie Mszy wstaje, siada, klęka, idzie do ołtarza, potem pozuje do zdjęć i biega z kuzynami po sali. Jeśli w stroju nie może swobodnie podnieść rąk, cały dzień będzie o stroju, a nie o uroczystości.
Dlatego na przymiarce sprawdzamy nie tylko wymiary. Prosimy dziecko, żeby podniosło ręce, usiadło, uklękło. Jeśli coś ciągnie, poprawiamy. Bezpłatnie, bo strój, w którym dziecku jest niewygodnie, jest po prostu źle uszyty.
O nazywaniu rzeczy
Jedna uwaga, która nie dotyczy kroju, a bywa ważniejsza od niego.
Dziecko słyszy wszystko, co mówimy przy lustrze. Mówimy więc rozmiary plus albo pełniejsza sylwetka, i nigdy inaczej. Nasz personel tego pilnuje i prosimy o to samo rodziców. Dziewięciolatek, który usłyszy w sklepie, że jest grubszy, zapamięta to mocniej niż jakikolwiek fason.
Alba jako rozwiązanie, nie jako plan awaryjny
Jeśli parafia dopuszcza alby, warto je rozważyć na poważnie.
Alba jest luźna, szyta z materiałów elastycznych jak stretch i krepa, i nie wyznacza talii. Na pełniejszej sylwetce leży swobodnie, a jednocześnie jest strojem bardzo klasycznym, akceptowanym wszędzie. Dla wielu dzieci to najwygodniejsza opcja, jaka w ogóle istnieje. Alby mamy także dla chłopców.
Buty to osobna sprawa
Pełniejsza sylwetka często idzie w parze z szerszą stopą i wyższym podbiciem, a to z kolei bywa powodem łez przed samym wyjściem do kościoła.
Mamy buty komunijne i obuwie dla dziewczynek w rozmiarach od 30 do 40, w tym modele na szerszą stopę i wyższe podbicie. Jeśli od lat macie problem z kupieniem dziecku butów, przyjdźcie do sklepu. To najkrótsza droga.
Przymierzcie na spokojnie
Najlepsze, co możecie zrobić, to przyjść bez pośpiechu i przymierzyć kilka fasonów.
Różnica między krojem, który jakoś jest, a takim, w którym dziecko samo się prostuje i uśmiecha do lustra, jest widoczna w pięć sekund. Tego nie wybierze się z tabeli rozmiarów, a przy pełniejszej sylwetce rozstrzyga o całym dniu.
I rzecz, którą mówimy każdemu rodzicowi: zapas jest po naszej stronie. Nie kupujcie o dwa rozmiary za duże na wyrost. Zmierzymy, uszyjemy z właściwym zapasem, a jeśli dziecko do maja się zmieni, przerobimy strój bezpłatnie.
